W zeszłym miesiącu właściciel małej drukarni się do nas odezwał. Pracownicy skarżyli się na bóle głowy i dziwny słodki zapach przez kilka tygodni. Zmienili farbę, sprawdzili klimatyzację – nic nie pomogło.
Przybyłem z małą szarą skrzynką, którą zawsze trzymam w moim samochodzie – SKZ1050D detektorem gazów SKZ1050D. Żadna duża instrukcja obsługi, żaden fartuch laboratoryjny. Po prostu włącz urządzenie i przejdź się po obiekcie.
Rozpoczęliśmy pomiary w pobliżu pomieszczenia magazynowego. Jedno odczytanie. Następnie przy maszynie suszącej – kolejne odczytanie. Urządzenie wykazało dwa zupełnie różne gazy. Oto sprytne rozwiązanie: SKZ1050D umożliwia instalację 1 do 3 modułów , z których każdy wyposażony jest w własną pompę i osobne wejście powietrza. Dlatego pary rozpuszczalnika z pomieszczenia malarskiego nigdy nie mieszały się z tlenkiem węgla pochodzącym z pieca grzewczego. Brak zakłóceń wzajemnych – tylko wiarygodne dane.
Okazało się, że odprowadzenie spalin z pieca miało niewielką szczelinę, przez którą uciekał tlenek węgla w niskim, ale niebezpiecznym stężeniu. Słodki zapach? Przeciekający beczkowy pojemnik z rozpuszczalnikiem ukryty za skrzynkami. Dwa problemy, dwa różne gazy – wykryte w ciągu dziesięciu minut.
Właściciel naprawił oba usterki następnego dnia. Pracownicy przestali odczuwać zawroty głowy.
Korzystałem z tego urządzenia do testów spalin z rury wydechowej samochodu , kontroli kanałów spalinowych kotła , a nawet kontroli jakości powietrza w przedszkolu po powodzi. Wykrywa od 1 do 18 gazów – wybierasz tylko te moduły, których rzeczywiście potrzebujesz. Chodzi nie o to, by było modne, lecz o to, by wiedzieć, co ukrywa się w Twoim powietrzu. ? 
Gorące wiadomości